Logo Rubyberry
26 Styczeń 2020
Tag: koło


Pewnego pięknego poranka, Autor tegoż bloga, nękany listami, sms-ami, telefonami, komentarzami i innymi środkami komunikacji, postanowił wreszcie dodać nowy wpis. Nie było to łatwe - o nie, nie! Po pierwsze wielką trudność sprawiło mu podniesienie najpierw prawej, a potem lewej ręki, w sposób który umożliwiłby swobodne poruszanie się palców po klawiaturze (system pisania nosem okazał się zbyt perwersyjny...). Następnie otworzenie strony www, kliknięcie kilkakrotne (zaznaczam!) które niewątpliwie wyrabia mięśnie palca wskazującego (a jak wiadomo, Autor jest pasjonatem sportów WSZELAKICH), następnie oszacowanie w myślach, gdzie też poukrywały się zdjęcia, które docelowo pstrykane były w celu celowości docelowej.Niezrażony (Autor tegoż bloga) chwilowymi wahaniami nastroju, drążąc poszukiwawczo i zapobiegawczo w czeluściach folderów, odnalazł zdjęcie smakołyku...:
rubyberrysmoke.pl

Po pierwsze przyznam się, że nie mam pojęcia czy "Ahlgrens" to nazwa firmy czy jakiś dopisek, czy cokolwiek innego, ale jest obok "Bilar" więc wpisuję w nazwę. Niestety wyrzuciłam już opakowanie z tych śmiesznych - niby samochodowych - żelek. Zakupione zostały w jednej z warszawskich Ikei, w cenie przewyższającej moje oczekiwania smakowe ;). Zwiedziona na manowce smakiem pysznych Grzybków z tegoż sklepu skusiłam się i co...?
rubyberrysmoke.pl

W pierwszych słowach chciałabym bardzo podziękować Pawłowi (&) za paczkę z której pojawiać się będą produkty na tym blogu! Jeszcze raz dziękuję! :D To była super niespodzianka!

Wracając do Bananasów.
Żelki, a raczej w sumie sama nie wiem czy nazwać je mogę żelkami ;>, o smaku bananów. Jak wiadomo wszelkie produkty o tym smaku są śmiesznie sztucznawe i nieprawdziwe, tak jakby nawet koło bananów nie leżały, ale mimo wszystko skusić się można i na ten flejwer :D
rubyberrysmoke.pl

W ramach krótkich blogo-felietonów proponuję Wam dzisiaj co nieco do poczytania.

Marzy mi się porządny, polski obiad. Nie wiem czy u wszystkich opis ten opisuje (masło maślane) schabowego z ziemniakami i surówką, bo przyznać muszę, że w moim domu rodzinnym schabowy nie jest zbyt częstym gościem na talerzu, ALE właśnie tak widzę tradycyjne danie obiadowe. Oczywiście mogłabym wymienić tutaj mnóstwo innych pysznych domowych posiłków, jak gulasz, bigos, zupa pomidorowa z ryżem, rosół z makaronem z omleta (domyślam się, że pewnie nikt oprócz mnie czegoś takiego nie jadł, ale uwierzcie mi, omlet pokrojony w plasterki smakuje bosko w rosole! [nie wiem jak babcia na to wpadła! rispekt]), gołąbki i rzecz jasna pierogi! Ruskie, z mięsem, z grzybami - WSZYSTKIE! Chyba robię się głodna... No i tak marzy mi się ten obiad i marzy być może dlatego, że przez tą kuchnię wieczorową (tłumaczenie: późne powroty do domu, przez co obiad jadam około 19-20 i są to przeważnie wyroby chińskie, chińsko-podobne lub/i fastfood dzielony z mrożonkami) zaczynam zapominać co znaczy porządny obiad! Pamiętam czasy kiedy chodziłam do gimnazjum czy liceum, a obiady przeważnie gotowała babcia - to TO były czasy! Wszystko podane pod nos, na czas, świeże, sycące, i inne każdego dnia. Dania potrafiły nie powtarzać się przez dwa czy trzy tygodnie. Ale nieeee... człowiek młody to głupi, jeszcze wybrzydzał - że nie lubi tego, a że zupy nie będzie jadł, że zjadł coś na mieście. Ach, głupiś, powiadam, głupiś narodzie młodzieńczy nienauczony doceniać darów obiadowych! Pluję sobie w brodę za każdym razem kiedy któryś raz z rzędu jem pierogi z tesco...
rubyberrysmoke.pl

Wiem, że się zapuszczam od niedawna, ale dzisiaj postaram się nadrobić nieco. Prezentuję dawno już wspomnianą piłkę Milki o smaku czekolady... Matko, co ja piszę... Ona jest z czekolady! :). Może od razu napiszę, że w smaku nie różni się niczym od normalnej mlecznej czekolady Milki, po prostu nadano jej inny kształt.
rubyberrysmoke.pl

Kolega Łukasz przywiózł mi ze Słowacji (dziękuję!) taki oto przysmak. Po wnikliwszym rekonesansie opakowanie okazało się, że to Nestle ;D. Nie mniej jednak pistacjowy baton brzmi całkiem nieźle!

rubyberrysmoke.pl

Pod kruchą (jak sądzę, powinna być krucha, w ja niestety jadłam nieco roztopioną) czekoladą natrafiłam na cienką warstwę karmelu, a pod nią śmieszny zielony hmmm... ja bym to nazwała Milky Way. Spodziewałam się bardziej wyrazistego smaku, zamiast tego wyczuwam bodajże smak migdałowy (czy to możliwe?).
rubyberrysmoke.pl

Nadziewane landrynki o smaku cytrusowym. Zakupione gdzieś
w rodzinnym mieście, niestety w niezbyt obiecującym opakowaniu.
Nie to, żebym narzekała, ale kojarzą się jakoś tak z babciną szafeczką
ze słodyczami ;D.

rubyberrysmoke.pl

Dwukolorowe cukierki, faktycznie smakują cytrusowo, konsystencję mają landrynkową z wierzchu, twarde, i czasami niestety kaleczące. No,
rubyberrysmoke.pl

Nie jest to nowość, bo drażetki te weszły na rynek już jakiś czas temu, jednak postanowiłam pokusić się o ich zrecenzowanie. Poza tym jak można przeczytać w języku angielskim na opakowaniu - with natural vitamin C - czyli zdrowe.
Ciekawe czy taka witamina C ma jakieś kalorie? No bo przecież wszyscy wiemy, że mogą być tylko 2! ;).

rubyberrysmoke.pl