Logo Rubyberry
26 Maj 2019
Tag: czasie


Pewnego pięknego poranka, Autor tegoż bloga, nękany listami, sms-ami, telefonami, komentarzami i innymi środkami komunikacji, postanowił wreszcie dodać nowy wpis. Nie było to łatwe - o nie, nie! Po pierwsze wielką trudność sprawiło mu podniesienie najpierw prawej, a potem lewej ręki, w sposób który umożliwiłby swobodne poruszanie się palców po klawiaturze (system pisania nosem okazał się zbyt perwersyjny...). Następnie otworzenie strony www, kliknięcie kilkakrotne (zaznaczam!) które niewątpliwie wyrabia mięśnie palca wskazującego (a jak wiadomo, Autor jest pasjonatem sportów WSZELAKICH), następnie oszacowanie w myślach, gdzie też poukrywały się zdjęcia, które docelowo pstrykane były w celu celowości docelowej.Niezrażony (Autor tegoż bloga) chwilowymi wahaniami nastroju, drążąc poszukiwawczo i zapobiegawczo w czeluściach folderów, odnalazł zdjęcie smakołyku...:
rubyberrysmoke.pl

Ku mojemu (pozytywnemu jak najbardziej) zaskoczeniu okazało się, że niektórzy z Was naprawdę czytają mojego bloga i nawet upominają się o nowe wpisy! Muszę przyznać, że jest to niesamowicie miłe, wiedzieć, że to co się robi nie idzie – jak przysłowiowa nauka – w las.

Brak aktywności na rubyberry jest przyczyną wielu mikropowodów, których nie będę tłumaczyć, ale jak każdy widzi jesień za pasem (za pasem?! co pas ma tu do tego...?) i samopoczucie u mnie zmienia się dość często za sprawą pogody. Kiedy jest szaro, zimno i coraz szybciej ciemno – popadam w stan marazmu (ostatnio moje ulubione słowo) i ciężko mi jest skupić się na jedzeniu słodyczy.
rubyberrysmoke.pl

Po mojej długiej nieobecności na blogu powracam z dużą dawką cukru. Otóż będąc na "wakacjach" w moim małym miasteczku, siostra (Marvel i love you) przymusiła mnie (oj tam, oj tam) do nadrobienia zaległości, za co jestem jej oczywiście wdzięczna... :>. W ręce wpadła mi (a właściwie musiałam ją kupić...) czekolada Milki z nowej serii z krowami, z imionami. Akurat ta jest od niejakiej Fridy (omg...). Do tego czekoladowego miksu dołączam żelki Frutis, które bądź co bądź ładnie wyglądają.
rubyberrysmoke.pl

Kolega Łukasz przywiózł mi ze Słowacji (dziękuję!) taki oto przysmak. Po wnikliwszym rekonesansie opakowanie okazało się, że to Nestle ;D. Nie mniej jednak pistacjowy baton brzmi całkiem nieźle!

rubyberrysmoke.pl

Pod kruchą (jak sądzę, powinna być krucha, w ja niestety jadłam nieco roztopioną) czekoladą natrafiłam na cienką warstwę karmelu, a pod nią śmieszny zielony hmmm... ja bym to nazwała Milky Way. Spodziewałam się bardziej wyrazistego smaku, zamiast tego wyczuwam bodajże smak migdałowy (czy to możliwe?).
rubyberrysmoke.pl

Zwykle nie kupuję słodyczy, które oznaczone są etykietą "kwaśne".
Po prostu nie przepadam za kwaśnym jedzeniem, ale jak widać
i ja potrafię pójść na smakową ugodę.

rubyberrysmoke.pl

Żelki o smaku coli w kwaśnej "soli", w podłużnych paskach. Moim zdaniem ciekawa forma do jedzenia. Cienkie i giętkie. i KWAŚNE! :>
rubyberrysmoke.pl

Łał, Łał! Nowość! Haha. Oczywiście nie mogłam nie nabyć nowych lizaków, które wyszły pod brandem moich ulubionych cukierków! Cena 5,99 w sklepie na duże T. ;)

rubyberrysmoke.pl

Rzecz jasna, w opakowaniu lizaków ilość ograniczona - 8, każdego smaku (a jest ich 4), po dwa lizaki (z myślą o rodzeństwach, żeby się nie kłócić...?). Lizaki pakowane każdy osobno, to znaczy w osobnych opakowaniach. Fajna rzecz, ale skoro już sprzedają je w paczkach, to pewnie nie przewidują sprzedaży pojedynczych sztuk.
pudding - rubyberrysmoke.pl

Nie kusiło Was nigdy, aby zakupić te śliczne kolorowe "galaretki"? No więc mnie i Marvel skusiło... Do dziś plujemy sobie w brodę ;D. Nie to, że były niesmaczne, bo w smaku przypominały lekko posmaczoną wodę w postaci żelatynowo-wodnej. W owych małych pojemniczkach mieści się owa substancja ale to nie koniec! Znajdują się tam również śmieszne kwadratowe twarde hmmm... no właśnie co? Nie wiem dokładnie, najpierw wydawało nam się, że to kawałki owoców, ale nic bardziej mylnego! Kiedy naciska się je zębami to tak jakby puszczały sok, niestety niektóre po pewnym czasie, a właściwie po przeżuciu, zamieniają się w półprzeźroczysty "plastik"... Weird!