Logo Rubyberry
25 Maj 2019
Tag: chciał


Pewnego pięknego poranka, Autor tegoż bloga, nękany listami, sms-ami, telefonami, komentarzami i innymi środkami komunikacji, postanowił wreszcie dodać nowy wpis. Nie było to łatwe - o nie, nie! Po pierwsze wielką trudność sprawiło mu podniesienie najpierw prawej, a potem lewej ręki, w sposób który umożliwiłby swobodne poruszanie się palców po klawiaturze (system pisania nosem okazał się zbyt perwersyjny...). Następnie otworzenie strony www, kliknięcie kilkakrotne (zaznaczam!) które niewątpliwie wyrabia mięśnie palca wskazującego (a jak wiadomo, Autor jest pasjonatem sportów WSZELAKICH), następnie oszacowanie w myślach, gdzie też poukrywały się zdjęcia, które docelowo pstrykane były w celu celowości docelowej.Niezrażony (Autor tegoż bloga) chwilowymi wahaniami nastroju, drążąc poszukiwawczo i zapobiegawczo w czeluściach folderów, odnalazł zdjęcie smakołyku...:
rubyberrysmoke.pl

Pracuję w nowym miejscu. A ponieważ w każdej nowej pracy należy najpierw "przywitać" się z lekarzem medycyny pracy - tak i ja odwiedziłam placówkę służby zdrowia w tym celu. Obsługa była bardzo miła, ale nie o obsłudze chcę tu mówić. Otóż w pierwszej kolejności spotkałam się z panią okulistką. Starsza pani, która ewidentnie miała problemy z pamięcią, ale nie o jej pamięci chcę tu mówić. Otóż owa kobieta powiedziała mi, zaglądając w moje niebieskie oczy, pomagając sobie śmieszną okulistyczną lampką, ŻE widzi w nich co....? Cholesterol! Nie omieszkała poinformować mnie, jakie choroby mogę dzięki temu złapać i, że najpewniej niedługo umrę... (nie, nie, to dodałam od siebie ;)). Kazała mi przechadzać się co godzinę i uprawiać sport. Potem wypisała mi 3 kopie zaświadczenia, ponieważ co chwile zapominała, że już to zrobiła :). Bardzo sympatyczna kobieta.
rubyberrysmoke.pl

Po mojej długiej nieobecności na blogu powracam z dużą dawką cukru. Otóż będąc na "wakacjach" w moim małym miasteczku, siostra (Marvel i love you) przymusiła mnie (oj tam, oj tam) do nadrobienia zaległości, za co jestem jej oczywiście wdzięczna... :>. W ręce wpadła mi (a właściwie musiałam ją kupić...) czekolada Milki z nowej serii z krowami, z imionami. Akurat ta jest od niejakiej Fridy (omg...). Do tego czekoladowego miksu dołączam żelki Frutis, które bądź co bądź ładnie wyglądają.
rubyberrysmoke.pl

W pierwszych słowach chciałabym bardzo podziękować Pawłowi (&) za paczkę z której pojawiać się będą produkty na tym blogu! Jeszcze raz dziękuję! :D To była super niespodzianka!

Wracając do Bananasów.
Żelki, a raczej w sumie sama nie wiem czy nazwać je mogę żelkami ;>, o smaku bananów. Jak wiadomo wszelkie produkty o tym smaku są śmiesznie sztucznawe i nieprawdziwe, tak jakby nawet koło bananów nie leżały, ale mimo wszystko skusić się można i na ten flejwer :D
rubyberrysmoke.pl

Jak czytam na opakowaniu: "Pieczone kawałki chlebowca. Zdrowa przekąska o delikatnym słodkim smaku. Uwaga: niektóre kawałki
mogą być twarde.
"
Zakupu tego dokonałam ponieważ w sklepie zabrakło mi kilku złotych aby móc zapłacić kartą. Jak się potem okazało, więcej zapłaciłam
za same te chipsy niż za to co chciałam kupić wcześniej... Ech... ;>
rubyberrysmoke.pl

Miałam ochotę na coś czekoladowego i proszę, oto są - wiśnie w czekoladzie. Nie wiem czego się spodziewałam, chyba czegoś podobnego do rodzynek w czekoladzie, no i faktycznie coś w tym jest ;).

rubyberrysmoke.pl

Wykorzystana została tutaj czekolada gorzka i lekko kwaśnawe wiśnie (no, ale wiśnie przeważnie są kwaśne, doh!). A przeczytawszy skład produktu, dowiedziałam się, że ów wiśnie są kandyzowane.
żelki - rubyberrysmoke.pl

Każda porządna wyprawa powinna obfitować w pyszności, nawet jeżeli jest to wypad do Ikei w celu zakupienia lampki nocnej. Toteż właśnie i tamtym razem nabyłam w tym małym sklepiku firmowym dwie śmieszności (o drugiej później).

żelki - rubyberrysmoke.pl

Jestem fanatyczką żelek, więc nie mogłabym nie kupić tych zabawnych nitkowych zagryzaczy. Smak jak przystało na nitki - nieco bezsmakowy. No, ale nie będę zbyt surowa i dodam, że faktycznie coś z truskawki tam było. Wyśmienite dla znudzonych internetowiczów, filmowiczów i innych ICZÓW, tych, co to lubią po prostu żuć i przegryzać.