Logo Rubyberry
26 Wrzesień 2017
Tag: toffi
rubyberrysmoke.pl

Kolejna ze słodkości podrzuconych mi przez Anię (Aniu, piszę o Tobie;)). Tym razem coś, co jadłam pierwszy raz w życiu. Połączenie o którym, przyznam się, nigdy nie pomyślałam. Już samo opakowanie przyciąga wzrok, mnie kojarzy się z marynarskim - dzięki kolorom i paskom. Same cukierki zawinięte w papierki, które przypominają mi cukierki eukaliptusowe z dzieciństwa, a już na pewno słodycze sprzedawane w aptekach. Niestety, albo stety (!) cukierki te nie mają nic wspólnego z aptekami... A nie, nie, przepraszam, być może miętowy smak przywiedzie komuś na myśl medykamenty, ale ręki nie dam sobie uciąć.
rubyberrysmoke.pl

Po mojej długiej nieobecności na blogu powracam z dużą dawką cukru. Otóż będąc na "wakacjach" w moim małym miasteczku, siostra (Marvel i love you) przymusiła mnie (oj tam, oj tam) do nadrobienia zaległości, za co jestem jej oczywiście wdzięczna... :>. W ręce wpadła mi (a właściwie musiałam ją kupić...) czekolada Milki z nowej serii z krowami, z imionami. Akurat ta jest od niejakiej Fridy (omg...). Do tego czekoladowego miksu dołączam żelki Frutis, które bądź co bądź ładnie wyglądają.
rubyberrysmoke.pl

Firma Solidarność już nie raz zaskoczyła mnie jakością swoich wyrobów. Myślę, że większość z nas jadła już czekoladki pistacjowe (mniam). No, ale do rzeczy!

rubyberrysmoke.pl

Toffi to występuje również pod postacią czekoladową, tzn z nadzieniem czekoladowym, ale muszę przyznać, że nie umywa się do malinowego! Bardzo smaczne, lepkie i klejące do zębów, jak na porządne toffi przystało.
rubyberrysmoke.pl

Nie wiem co skusiło mnie do zakupienia tegoż tu oto wyrobu. Chyba jedynie to, że wcześniej tego nie widziałam, bo na pewno nie fakt, że w batoniku zatopione są podróbki M&M'sów... Od razu przyznam się, że nie przepadam za jedzeniem, które chrzęści za zębami :>.

rubyberrysmoke.pl
milka - rubyberrysmoke.pl

Ostatnimi (powiedzmy, bo blog ma poślizg) czasy w sklepach pojawiły się trzy (słownie 3) nowe smaki czekolad Milki. Malinowy filing, pomarańczowy i toffiowo-kawowy. Mniej więcej coś w ten deseń. Muszę przyznać, że jak na razie tylko narzekam, a i w tym przypadku nie pochwalę Fioletowej Krówki. Niestety moje oczekiwania nie spotkały się z rzeczywistymi parametrami smakowymi. Najlepsza z tych wszystkich była chyba malinowa, niestety ta najzwyczajniejsza ze wszystkich.