Logo Rubyberry
23 Wrzesień 2017
Tag: proszę


Pewnego pięknego poranka, Autor tegoż bloga, nękany listami, sms-ami, telefonami, komentarzami i innymi środkami komunikacji, postanowił wreszcie dodać nowy wpis. Nie było to łatwe - o nie, nie! Po pierwsze wielką trudność sprawiło mu podniesienie najpierw prawej, a potem lewej ręki, w sposób który umożliwiłby swobodne poruszanie się palców po klawiaturze (system pisania nosem okazał się zbyt perwersyjny...). Następnie otworzenie strony www, kliknięcie kilkakrotne (zaznaczam!) które niewątpliwie wyrabia mięśnie palca wskazującego (a jak wiadomo, Autor jest pasjonatem sportów WSZELAKICH), następnie oszacowanie w myślach, gdzie też poukrywały się zdjęcia, które docelowo pstrykane były w celu celowości docelowej.Niezrażony (Autor tegoż bloga) chwilowymi wahaniami nastroju, drążąc poszukiwawczo i zapobiegawczo w czeluściach folderów, odnalazł zdjęcie smakołyku...:
rubyberrysmoke.pl

Nie mam zamiaru się tłumaczyć, dlaczego znowu tak długo nie było nowego wpisu, chociaż zwykle to robię. Ale mówię dość!
Dość tłumaczeniu się!

(T. powiedział, że brzmię jak kobieta z problemami... - nie wiem o co mu chodzi:>)

Zamiast użalać się nad tym, że nie mam czasu, napiszę, że w pracy zajadam się ostatnio Musem Owocowym z serii Słodki Kubek Chwili (nazwa niedosłowna). Zalany odpowiednią ilością wody, o smaku owoców leśnych bądź truskawki świetnie nadaje się na deser w godzinach wieczornych, kiedy żaden telefon już nie dzwoni, a petenci nie proszę o wydruk, czy ksero. Któregoś razu postanowiłam zrobić to "danie" z bardzo niewielką ilością wody. Bóg mi świadkiem, że gdy przełykałam pierwszą łyżeczkę deseru o konsystencji gluta, myślałam, że pożałuję tego, że nikogo już nie ma przy stanowisku obok. Z moich doświadczeń wynika, że nie należy przesadzać z hydro-minimalizmem, bo może się to skończyć sklejeniem przełyku ;D.
rubyberrysmoke.pl

Po długiej nieobecności powracam z nowymi smakami! Dzięki uprzejmości koleżanki (byłej współlokatorki) Anny M. mogę zaprezentować Wam kilka przysmaków z Finlandii. Na pierwszy ogień (czy tak to się mówi?) rzucam Białą czekoladę z truskawkami i... bazylią?! Zauważyłam to dopiero gdy zaczęłam pisać tego posta ;). No, ale nic to!

rubyberrysmoke.pl
rubyberrysmoke.pl

Obiecałam, że zaznajomię się z tym batonem no i proszę - słowa dotrzymałam ;).

Bounty, o którym mowa, siedziało u mnie w lodówce niezłych parę dni (ba! chyba kilkanaście!). Ciągle jakoś nie miałam na nie ochoty, a jak je kupowałam to były straszne upały, stąd też nieco zmrożona jego postać.

rubyberrysmoke.pl
rubyberrysmoke.pl

Jak czytam na opakowaniu: "Pieczone kawałki chlebowca. Zdrowa przekąska o delikatnym słodkim smaku. Uwaga: niektóre kawałki
mogą być twarde.
"
Zakupu tego dokonałam ponieważ w sklepie zabrakło mi kilku złotych aby móc zapłacić kartą. Jak się potem okazało, więcej zapłaciłam
za same te chipsy niż za to co chciałam kupić wcześniej... Ech... ;>
rubyberrysmoke.pl

Po raz kolejny jestem pod wrażeniem małych miasteczkowych sklepików. Będąc w Warszawie nie widziałam jeszcze tej mamby, a tu proszę: Jest! Może przechadzam się po nieodpowiednich sklepach w stolicy?

rubyberrysmoke.pl

Tradycyjnie w opakowaniu kostek hmmm... 6?
rubyberrysmoke.pl

Miałam ochotę na coś czekoladowego i proszę, oto są - wiśnie w czekoladzie. Nie wiem czego się spodziewałam, chyba czegoś podobnego do rodzynek w czekoladzie, no i faktycznie coś w tym jest ;).

rubyberrysmoke.pl

Wykorzystana została tutaj czekolada gorzka i lekko kwaśnawe wiśnie (no, ale wiśnie przeważnie są kwaśne, doh!). A przeczytawszy skład produktu, dowiedziałam się, że ów wiśnie są kandyzowane.