Logo Rubyberry
23 Wrzesień 2017
Tag: chociaż
rubyberrysmoke.pl

Nie mam zamiaru się tłumaczyć, dlaczego znowu tak długo nie było nowego wpisu, chociaż zwykle to robię. Ale mówię dość!
Dość tłumaczeniu się!

(T. powiedział, że brzmię jak kobieta z problemami... - nie wiem o co mu chodzi:>)

Zamiast użalać się nad tym, że nie mam czasu, napiszę, że w pracy zajadam się ostatnio Musem Owocowym z serii Słodki Kubek Chwili (nazwa niedosłowna). Zalany odpowiednią ilością wody, o smaku owoców leśnych bądź truskawki świetnie nadaje się na deser w godzinach wieczornych, kiedy żaden telefon już nie dzwoni, a petenci nie proszę o wydruk, czy ksero. Któregoś razu postanowiłam zrobić to "danie" z bardzo niewielką ilością wody. Bóg mi świadkiem, że gdy przełykałam pierwszą łyżeczkę deseru o konsystencji gluta, myślałam, że pożałuję tego, że nikogo już nie ma przy stanowisku obok. Z moich doświadczeń wynika, że nie należy przesadzać z hydro-minimalizmem, bo może się to skończyć sklejeniem przełyku ;D.
rubyberrysmoke.pl

Pracuję w nowym miejscu. A ponieważ w każdej nowej pracy należy najpierw "przywitać" się z lekarzem medycyny pracy - tak i ja odwiedziłam placówkę służby zdrowia w tym celu. Obsługa była bardzo miła, ale nie o obsłudze chcę tu mówić. Otóż w pierwszej kolejności spotkałam się z panią okulistką. Starsza pani, która ewidentnie miała problemy z pamięcią, ale nie o jej pamięci chcę tu mówić. Otóż owa kobieta powiedziała mi, zaglądając w moje niebieskie oczy, pomagając sobie śmieszną okulistyczną lampką, ŻE widzi w nich co....? Cholesterol! Nie omieszkała poinformować mnie, jakie choroby mogę dzięki temu złapać i, że najpewniej niedługo umrę... (nie, nie, to dodałam od siebie ;)). Kazała mi przechadzać się co godzinę i uprawiać sport. Potem wypisała mi 3 kopie zaświadczenia, ponieważ co chwile zapominała, że już to zrobiła :). Bardzo sympatyczna kobieta.
rubyberrysmoke.pl

Po pierwsze przyznam się, że nie mam pojęcia czy "Ahlgrens" to nazwa firmy czy jakiś dopisek, czy cokolwiek innego, ale jest obok "Bilar" więc wpisuję w nazwę. Niestety wyrzuciłam już opakowanie z tych śmiesznych - niby samochodowych - żelek. Zakupione zostały w jednej z warszawskich Ikei, w cenie przewyższającej moje oczekiwania smakowe ;). Zwiedziona na manowce smakiem pysznych Grzybków z tegoż sklepu skusiłam się i co...?
rubyberrysmoke.pl

Kolejna ze słodkości podrzuconych mi przez Anię (Aniu, piszę o Tobie;)). Tym razem coś, co jadłam pierwszy raz w życiu. Połączenie o którym, przyznam się, nigdy nie pomyślałam. Już samo opakowanie przyciąga wzrok, mnie kojarzy się z marynarskim - dzięki kolorom i paskom. Same cukierki zawinięte w papierki, które przypominają mi cukierki eukaliptusowe z dzieciństwa, a już na pewno słodycze sprzedawane w aptekach. Niestety, albo stety (!) cukierki te nie mają nic wspólnego z aptekami... A nie, nie, przepraszam, być może miętowy smak przywiedzie komuś na myśl medykamenty, ale ręki nie dam sobie uciąć.
rubyberrysmoke.pl

Po długiej nieobecności powracam z nowymi smakami! Dzięki uprzejmości koleżanki (byłej współlokatorki) Anny M. mogę zaprezentować Wam kilka przysmaków z Finlandii. Na pierwszy ogień (czy tak to się mówi?) rzucam Białą czekoladę z truskawkami i... bazylią?! Zauważyłam to dopiero gdy zaczęłam pisać tego posta ;). No, ale nic to!

rubyberrysmoke.pl
rubyberrysmoke.pl

Ku mojemu (pozytywnemu jak najbardziej) zaskoczeniu okazało się, że niektórzy z Was naprawdę czytają mojego bloga i nawet upominają się o nowe wpisy! Muszę przyznać, że jest to niesamowicie miłe, wiedzieć, że to co się robi nie idzie – jak przysłowiowa nauka – w las.

Brak aktywności na rubyberry jest przyczyną wielu mikropowodów, których nie będę tłumaczyć, ale jak każdy widzi jesień za pasem (za pasem?! co pas ma tu do tego...?) i samopoczucie u mnie zmienia się dość często za sprawą pogody. Kiedy jest szaro, zimno i coraz szybciej ciemno – popadam w stan marazmu (ostatnio moje ulubione słowo) i ciężko mi jest skupić się na jedzeniu słodyczy.
rubyberrysmoke.pl

Po mojej długiej nieobecności na blogu powracam z dużą dawką cukru. Otóż będąc na "wakacjach" w moim małym miasteczku, siostra (Marvel i love you) przymusiła mnie (oj tam, oj tam) do nadrobienia zaległości, za co jestem jej oczywiście wdzięczna... :>. W ręce wpadła mi (a właściwie musiałam ją kupić...) czekolada Milki z nowej serii z krowami, z imionami. Akurat ta jest od niejakiej Fridy (omg...). Do tego czekoladowego miksu dołączam żelki Frutis, które bądź co bądź ładnie wyglądają.
rubyberrysmoke.pl

A wszystko pod znakiem Kubusia Puchatka. Postać ta choć już niemłoda (stworzona 14 października 1926) nadal gości na dużej ilości produktów, począwszy od płynów do kąpieli skończywszy na plecaczkach i gumach do żucia.
Swoją drogą nadal nierozwiązaną kwestią jest to, czyim dzieckiem jest Maleństwo! (nad czym zastanawiają się też bohaterowie filmu "Ciało" - który nota bene bardzo lubię i mogę polecić!)
rubyberrysmoke.pl

Obiecałam, że zaznajomię się z tym batonem no i proszę - słowa dotrzymałam ;).

Bounty, o którym mowa, siedziało u mnie w lodówce niezłych parę dni (ba! chyba kilkanaście!). Ciągle jakoś nie miałam na nie ochoty, a jak je kupowałam to były straszne upały, stąd też nieco zmrożona jego postać.

rubyberrysmoke.pl
rubyberrysmoke.pl

Coś dla miłośników kruchych ciasteczek z kremem. Nie wiadomo dlaczego smak karmelowo-orzechowy jest "smakiem wielkiego miasta". Być może łączy ono ludzi którzy lubią karmel i tych którzy lubią orzechy. Tutaj silić się można na zawartość metafory w tym jakże skomplikowanym porównaniu. Otóż (czytacie dalej?...)

Karmel to ludzie wylansowani, imprezowi. Żel, najki, starbucks i ciemne okulary w nocy to dla nich codzienność. Kiedy poruszają się na parkiecie najbardziej snobistycznych klubów w mieście wyglądają jakby byli zrobieni z gorącej, ciągnącej karmelowej masy.