Logo Rubyberry
19 Wrzesień 2017
Tag: bądź


Pewnego pięknego poranka, Autor tegoż bloga, nękany listami, sms-ami, telefonami, komentarzami i innymi środkami komunikacji, postanowił wreszcie dodać nowy wpis. Nie było to łatwe - o nie, nie! Po pierwsze wielką trudność sprawiło mu podniesienie najpierw prawej, a potem lewej ręki, w sposób który umożliwiłby swobodne poruszanie się palców po klawiaturze (system pisania nosem okazał się zbyt perwersyjny...). Następnie otworzenie strony www, kliknięcie kilkakrotne (zaznaczam!) które niewątpliwie wyrabia mięśnie palca wskazującego (a jak wiadomo, Autor jest pasjonatem sportów WSZELAKICH), następnie oszacowanie w myślach, gdzie też poukrywały się zdjęcia, które docelowo pstrykane były w celu celowości docelowej.Niezrażony (Autor tegoż bloga) chwilowymi wahaniami nastroju, drążąc poszukiwawczo i zapobiegawczo w czeluściach folderów, odnalazł zdjęcie smakołyku...:
rubyberrysmoke.pl

Nie mam zamiaru się tłumaczyć, dlaczego znowu tak długo nie było nowego wpisu, chociaż zwykle to robię. Ale mówię dość!
Dość tłumaczeniu się!

(T. powiedział, że brzmię jak kobieta z problemami... - nie wiem o co mu chodzi:>)

Zamiast użalać się nad tym, że nie mam czasu, napiszę, że w pracy zajadam się ostatnio Musem Owocowym z serii Słodki Kubek Chwili (nazwa niedosłowna). Zalany odpowiednią ilością wody, o smaku owoców leśnych bądź truskawki świetnie nadaje się na deser w godzinach wieczornych, kiedy żaden telefon już nie dzwoni, a petenci nie proszę o wydruk, czy ksero. Któregoś razu postanowiłam zrobić to "danie" z bardzo niewielką ilością wody. Bóg mi świadkiem, że gdy przełykałam pierwszą łyżeczkę deseru o konsystencji gluta, myślałam, że pożałuję tego, że nikogo już nie ma przy stanowisku obok. Z moich doświadczeń wynika, że nie należy przesadzać z hydro-minimalizmem, bo może się to skończyć sklejeniem przełyku ;D.
rubyberrysmoke.pl

Pracuję w nowym miejscu. A ponieważ w każdej nowej pracy należy najpierw "przywitać" się z lekarzem medycyny pracy - tak i ja odwiedziłam placówkę służby zdrowia w tym celu. Obsługa była bardzo miła, ale nie o obsłudze chcę tu mówić. Otóż w pierwszej kolejności spotkałam się z panią okulistką. Starsza pani, która ewidentnie miała problemy z pamięcią, ale nie o jej pamięci chcę tu mówić. Otóż owa kobieta powiedziała mi, zaglądając w moje niebieskie oczy, pomagając sobie śmieszną okulistyczną lampką, ŻE widzi w nich co....? Cholesterol! Nie omieszkała poinformować mnie, jakie choroby mogę dzięki temu złapać i, że najpewniej niedługo umrę... (nie, nie, to dodałam od siebie ;)). Kazała mi przechadzać się co godzinę i uprawiać sport. Potem wypisała mi 3 kopie zaświadczenia, ponieważ co chwile zapominała, że już to zrobiła :). Bardzo sympatyczna kobieta.
rubyberrysmoke.pl

Śniadanie. Bazując na swoim przykładzie jestem w stanie stwierdzić, że niektórzy ludzie nie są predestynowani do nagrody "Śniadaniownik Roku". Otóż problem, bądź jak kto woli dolegliwość objawia się notorycznym opuszczaniem, tudzież pomijaniem porannego posiłku jakim jest śniadanie. Zazwyczaj rytuał spożywania śniadania odbywa się w domowym zaciszu, na czele z pieczywem lub mlekiem, kawą lub herbatą.

Śniadania kojarzą mi się bardzo rodzinnie, nie wiem dlaczego, czy może przez te wyidealizowane reklamy w których cała rodzina popija sok pomarańczowy i zajada kromkę z Nutellą? A może mam jeszcze w pamięci wspólne domowe śniadania, kiedy to przyjeżdżali do nas goście z obcych lądów. Na stole można było wtedy uświadczyć wszelakie dobrodziejstwa natury. Szynkę, ser, pomidory, jajka na miękko, miód, dżem... ach! Cóż to były za czasy. Kiedy tak sobie o tym myślę - tęsknię... Dzisiaj, kiedy można rzec, że jestem na "pół-swoim", nie ma rodzinnych śniadań, bo i nie ma na to czasu i ochoty. W lodówce mimo trzech rodzajów sera i szynki z indyka, oraz świeżej papryki - wieje chłodem. Stół nieprzyjaźnie patrzy na mnie okruszkami... Krzesła odpychają swoją twardą muskulaturą...
rubyberrysmoke.pl

Po mojej długiej nieobecności na blogu powracam z dużą dawką cukru. Otóż będąc na "wakacjach" w moim małym miasteczku, siostra (Marvel i love you) przymusiła mnie (oj tam, oj tam) do nadrobienia zaległości, za co jestem jej oczywiście wdzięczna... :>. W ręce wpadła mi (a właściwie musiałam ją kupić...) czekolada Milki z nowej serii z krowami, z imionami. Akurat ta jest od niejakiej Fridy (omg...). Do tego czekoladowego miksu dołączam żelki Frutis, które bądź co bądź ładnie wyglądają.
rubyberrysmoke.pl

Przyjemność ta kosztowała mnie nieco ponad przewidywane zakupy, ale mimo wszystko dałam się ponieść pastelowym kolorom skorupek.

rubyberrysmoke.pl

W zasadzie niczym nie różnią się od tradycyjnych M&M'sów, bo właściwie tylko kolorem. Są smaczne i orzechowe w środku - zdecydowanie wolę je od zwykłych czekoladowych.
rubyberrysmoke.pl

Wiem, że się zapuszczam od niedawna, ale dzisiaj postaram się nadrobić nieco. Prezentuję dawno już wspomnianą piłkę Milki o smaku czekolady... Matko, co ja piszę... Ona jest z czekolady! :). Może od razu napiszę, że w smaku nie różni się niczym od normalnej mlecznej czekolady Milki, po prostu nadano jej inny kształt.
rubyberrysmoke.pl

Będąc ostatnio w centrum handlowym na A. skuszona pięknymi kolorami suszonych owoców - zakupiłam je! Kąciki moich ust nawet nie drgnęły, gdy pani sprzedawczyni wygłosiła, że 4 kawałki kosztują mnie 10 zł...

Grejpfrut - można powiedzieć, że składa się z dwóch części. Skórka, o konsystencji suszonej skórki, podczas gryzienia - pod wpływem nacisku - wydaje dźwięk kruszonych bąbelków. Nie obca nam jest sytuacja, gdy obierając cytrusy ze skórki tryskają soki z małych cytrusowych kuleczek ;>. No to właśnie coś takiego, ale zasuszone ;D. W konsystencji przypomina Stary Domowy Biszkopt, i smakuje jak wewnętrzna strona banana.
rubyberrysmoke.pl

... że w sensie porzeczkowe, malinowe i ananasowe. Wypatrzone co prawda w dwóch różnych sklepach, ale myślę, że dla spostrzegawczych nie będzie problemem znalezienie ich w jednym spożywczaku. To zadziwiające ile nowych smaków pojawiło się ostatnio w dziale cukierków/gum rozpuszczalnych. Mentos rozszerza swój asortyment PRAWIEŻE z dnia na dzień ;). Mnie oczywiście to cieszy, bo jest co recenzować!
rubyberrysmoke.pl

Dzisiaj króciutka notka o odkrytym przeze mnie niedawno 7days'ie.
Moim zdaniem najlepsiejszy ze wszystkich smaków (pewnie fani czekoladowego się wzburzą...). Wiadomo, smak nieco sztuczny,
a rogalik zgnieciony i słodki.

rubyberrysmoke.pl