Logo Rubyberry
13 Październik 2010
rubyberrysmoke.pl

Ku mojemu (pozytywnemu jak najbardziej) zaskoczeniu okazało się, że niektórzy z Was naprawdę czytają mojego bloga i nawet upominają się o nowe wpisy! Muszę przyznać, że jest to niesamowicie miłe, wiedzieć, że to co się robi nie idzie – jak przysłowiowa nauka – w las.

Brak aktywności na rubyberry jest przyczyną wielu mikropowodów, których nie będę tłumaczyć, ale jak każdy widzi jesień za pasem (za pasem?! co pas ma tu do tego...?) i samopoczucie u mnie zmienia się dość często za sprawą pogody. Kiedy jest szaro, zimno i coraz szybciej ciemno – popadam w stan marazmu (ostatnio moje ulubione słowo) i ciężko mi jest skupić się na jedzeniu słodyczy.

Ktoś mógłby powiedzieć, że na handrę najlepsza czekolada – hmmm... i tak i nie. Ostatnio „wyprodukowałam” blok czekoladowy (który wyszedł jak zwykle pysznie :> [tak – jestem skromna...]) i wyobraźcie sobie nie mogę się z nim uporać. Obawiam się nawet, że jego przydatność do spożycia może z czasem być coraz krótsza, a przecież szkoda byłoby, żeby się zmarnowała. Nota bene, wiecie jakie mleko w proszku jest drogie?! Jestem pod wrażeniem jego wysokiej ceny. I taka ciekawostka:

Mleko w proszku - uzyskuje się je przez odparowanie z pełnego, znormalizowanego lub chudego (odtłuszczonego) mleka krowiego prawie całej wody (pozostałość wody w proszku mlecznym to ok. 2%). (Wikipedia)

Ostatnio bardzo często kupuję wafelki: Horalky oraz Princessa. Oba Mleczne. Muszę przyznać, że przez wiele miesięcy (napisałabym lat, ale oznaczałoby to, że jestem stara, ale tak... przez wiele lat...) moim ulubionym smakiem był Orzechowy (jeśli chodzi o Princesse). Nie było mowy o tak drastycznej zmienia upodobań. Niestety w pewnym czasie smak orzechowej Princessy przestał mnie satysfakcjonować. Zmienił się. To było jak siarczysty policzek wymierzony w twarz wyrafinowanego orzechowego środowiska! Nikt nie spodziewał się, że ten wafelek może stracić „to coś”... Został upodobniony do wszystkich jemu podobnych, co mi się nie spodobało! Przerzuciłam się więc na smak Mleczny, który (bijąc się w pierś) jest naprawdę niezły! O Horalkach pisać mogłbym godzinami, gdyż są istotnie jednymi z najsmaczniejszych wafli na rynku. Wyraźnie wyrzuwam w nich wcześniej wspomniane Mleko w proszku, co przywołuje miłe skojarzenia (chociaż nie wiem dlaczego:) ). Kto nigdy nie jadł Mlecznej Horalky niech natychmiast pędzi do sklepu... i kupi i dla mnie! :D.

Skończyła się pora pomidorowa i tak mnie wzięło na wspomnienia... Ach, gdzie się podziały te malinowe pomidory wielkości ogromnej męskiej dłoni?! :>. Pachnące, mięsiste, słodkie. Przełożone mozzarellą, polane sosem bazyliowo-ziołowym firmy na K. Przed oczami mam obraz obiadowego talerza pokrytego biało-czerwoną kompozycją (hoho, jak patriotycznie...). Na usta ciśną mi się słowa: Wróć! Wróć pomidorowa fantazjo! Ekhm... No dobra, trochę przesadzam, ale rzeczywiście na takie pomidory ZAWSZE mam chęć!

Chociaż lato dopiero co się skończyło ja już za nim tęsknię i wyczekuje maja, kiedy znowu będzie można powoli chować zimowe buty i kurtkę do szafy. Niestety póki co po raz kolejny wdziewam się w moją czerwoną, alpejską kurtkę, która oczywiście jest na mnie nieco przyduża... I tak... Sama wyglądam jak jeden wielki, dojrzały pomidor! :D

Z poważaniem,
M.
chcemy wiecej, chcemy wiecej!!! :)
"Na słono" a mowa o Princessie i Horalky - niby sprzeczność, ale... czy wiesz że w Marsie jest sól? O, tak, sprawdź na papierku, mnie też to zaskoczyło o.O
Gorąco pozdrawiam mimo jesiennej aury za oknem i zimowych temperatur ;] A ma być poniżej -20 stopni :(
z wafli to ostatnio teatralne. leszcza pici polo.
O tak . Orzechowa Princessa jakieś 10 lat temu była 100 razy lepsza! Nie wiem co jej uczyniono, że straciła tamten smak i zapas. W ogóle ja już Princess nie jem, wolę Prince Polo. Ono się nie zmienia i ma moim zdaniem smak o wiele bardziej intensywna niz Princessa -taka bezsmakowa. Mlecznej tez nie lubię. żadnej!
Ja chciałam tylko napisać, że mój Najdroższy, miłośnik wafelków Princessy kupił ostatnio wafelek o smaku brzoskwiniowo-marchwiowym i jak się okazało - była to jedna z gorszych rzeczy jakie kiedykolwiek miałam w ustach. Fuj!
Zdawało mi się żę do mozzarelli i pomidora dokłada się także liście bazylii.

Sprzedaje też newsa że pojawiły się Hot Tamales w Arkadii w Kuchniach Świata.
(W teorii powinny dobrze się rozpuścić w alkoholu i może powstać z nich nalewka cynamonowa ;) nadal w fazie eksperymentu)
Zostaw swój komentarz...
name:
mail:
http://
Przepisz kod z obrazka:
rubyberry pastra captcha




Nie odpowiadamy za treść wypowiedzi zamieszczanych w komentarzach przez użytkowników. Nie ponosimy również żadnej odpowiedzialności za użyteczność, dokładność i kompletność jakiejkolwiek wypowiedzi, zastrzegamy sobie ponadto prawo do ich usuwania bez podania przyczyn.

Pola oznaczone kolorem różowym są wymagane! W razie wątpliwości prosimy o kontakt: [email protected].