Logo Rubyberry
06 Lipiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Kolega Łukasz przywiózł mi ze Słowacji (dziękuję!) taki oto przysmak. Po wnikliwszym rekonesansie opakowanie okazało się, że to Nestle ;D. Nie mniej jednak pistacjowy baton brzmi całkiem nieźle!

rubyberrysmoke.pl

Pod kruchą (jak sądzę, powinna być krucha, w ja niestety jadłam nieco roztopioną) czekoladą natrafiłam na cienką warstwę karmelu, a pod nią śmieszny zielony hmmm... ja bym to nazwała Milky Way. Spodziewałam się bardziej wyrazistego smaku, zamiast tego wyczuwam bodajże smak migdałowy (czy to możliwe?).

rubyberrysmoke.pl

Generalnie baton oceniam niezaskakująco, jak też sam go ocenił darczyńca ;). Ładne opakowanie, ładny produkt, ale smak średni... Podobno baton bananowy był lepsiejszy ;D.

Kombinujmy (co JESZCZE można z tym zrobić):

W dziale kombinacji mogę napisać tylko tyle, że jeżeli przechowamy baton (pod przykryciem) około tygodnia (ale taki nadgryziony) to po tym czasie zielona pianka zasycha i smakuje dosyć dziwnie... :>
04 Lipiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Jak czytam na opakowaniu: "Pieczone kawałki chlebowca. Zdrowa przekąska o delikatnym słodkim smaku. Uwaga: niektóre kawałki
mogą być twarde.
"
Zakupu tego dokonałam ponieważ w sklepie zabrakło mi kilku złotych aby móc zapłacić kartą. Jak się potem okazało, więcej zapłaciłam
za same te chipsy niż za to co chciałam kupić wcześniej... Ech... ;>

rubyberrysmoke.pl

Pani w sklepie (wraz z panem, który mnie obsługiwał) bardzo zachwalali i usłyszałam nawet, że się od tego uzależnię... Hmm...
No więc chyba jednak nie ;D. Te przedziwne suszone kawałki rzeczywiście w smaku są lekko słodkie, twarde i czuć olej palmowy
(gdyż jest w składzie jako jedyny oprócz chlebowca).

rubyberrysmoke.pl

Najbardziej co zwróciło moją uwagę (czy to zdanie jest poprawne gramatycznie?) to zapach... Oleju! Nie wiem czemu, ale jakoś średnio smacznie mi to pachnie. Nieco sztucznie. No, ale nigdy wcześniej
nie jadłam chlebowca, to może on tak pachnie. Generalnie w smaku przypomina mi to nieco suszone banany, więc jeżeli ktoś jada to mogę zachęcić do spróbowania. Przekąska niezbyt tania, bo 13,50 pln za 150g.

Kombinujmy (co JESZCZE można z tym zrobić):

Pierwsze co przyszło mi do głowy:

rubyberrysmoke.pl

Bierzemy jeden kawałek, następnie otwieramy okno, po czym wyrzucamy go przez nie. W moim przypadku ów kawałek napotkał
na swojej drodze dwa parapety (proszę wybaczyć sąsiedzie...),
po czym spoczął w kilku kawałkach na bruku (?).
Oto efekty:

rubyberrysmoke.pl

Nie trzeba chyba dodawać, że chlebowiec w postaci suszonej rozpada się na kawałki gdy wyrzucimy go z drugiego piętra bloku mieszkalnego. Ot co! ;)
A... i nie, nie zjadłam tego potem (gdyby ktoś się zastanawiał;))
30 Czerwiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Na ruszt rzucam napój. Nie byle jaki napój, bo oryginalny, firmowy, elitarny?... Burn! Zaciekawiło mnie zagadnienie tropikalnego smaku
w napoju energetyzującym. Właściwie nie pijam owych napoi, no chyba,
że w drinku.
W smaku ciężko mi porównać do innych z tej półki, gdyż po prostu nie znam na tyle ich smaku. Jednakże napój rzeczywiście ma w sobie nutę tropikalną, jest lekko gazowany i najlepiej spożywać go na zimno (bo jak teraz próbuję w temperaturze pokojowej, to jest średni...).
Nieco kwaskowaty, z tym specyficznym chemicznym posmakiem.

Kombinujmy (co JESZCZE można z tym zrobić):

Dzisiaj w dziale kombinowania przedstawiam nowatorski, fascynujący, jedyny w swoim rodzaju przepis na energetyzujący napój (koktajl) arbuzowo-tropikalny!

rubyberrysmoke.pl

Najpierw proponuję zakupić składniki: Arbuz x 1 & Burn Tropical x 1.
Wykrawamy miąższ arbuza (potocznie zwanego kawonem w niektórych regionach), który rozgniatamy np. widelcem w szklance.

rubyberrysmoke.pl

Dolewamy schłodzony wcześniej napój.

rubyberrysmoke.pl

I voila (o ile tak to się właśnie pisze ;))! Koktajl gotowy!
Proponuję dodać do niego kostki lodu.
Na letnie popołudnia jak znalazł. Zachęcam do spróbowania.

Smakuje bardzo orzeźwiająco, owocowo przede wszystkim.
Słodki arbuz nadaje ciekawą nutę smakową... O!
28 Czerwiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Słodko wyglądające żelki serduszka wypełnione owocowym nadzieniem stanowią bardzo dobrą podstawę do tego, aby coś z nich wykombinować. Ich wadą jest to, że nadzienie czasami wypływa z poszczególnych serduszek, przez co brudzi pozostałe żelki.
No, ale mamy je jeść, a nie oglądać ;).

rubyberrysmoke.pl

Serduszka są bardzo miękkie, podzielone na dwie warstwy.
Tak naprawdę to zjadłam część już jakiś czas temu, i nie pamiętam jak dokładnie miałabym opisać ich smak ;). Wydaje mi się, że nadzienie było o smaku malinowym, ale ręki sobie nie dam uciąć.

rubyberrysmoke.pl

Słodkie, jak to żelki, i żelowate... jak to żelki ;d.

Ale tak naprawdę nie chodzi tutaj o same serduszka o smaku malinowym!
Kombinując CO JESZCZE MOŻNA Z TYM ZROBIĆ:
podpowiadam...:

Możemy wykonać kartkę urodzinową, za niewielką pomocą papieru, cienkopisów, kredek i lakieru do paznokci oraz odrobiny inwencji twórczej.

rubyberrysmoke.pl

Drogi Wiktorze, z okazji Twoich urodzin dedykuję tego posta Tobie!
Mam nadzieję, że kartka na żywo (wysłana Pocztą Polską) będzie wyglądać równie smacznie i zachęcająco, a zarazem zaskakująco ;). Jeżeli żelki w trakcie transportu rozgniotły się to z góry przepraszam...
Wielki całus :*
27 Czerwiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Ciasteczka z rodzynkami, jabłkami i cynamonem. Zakupione w Almie
w Krakowie, ciasteczka zdecydowanie kruche, powiedziałabym nawet twardawe. W smaku bardzo delikatne, mało słodkie, z prawdziwym owocowym nadzieniem.

rubyberrysmoke.pl

Posypane cukrem w minimalnej ilości, co akurat w tym przypadku jest pozytywem. Zaletą jest też przeźroczyste opakowanie, dzięki czemu możemy zobaczyć jak produkt wygląda przed zakupem. Cóż więcej mogę napisać... Smaczne ;). Lekka przekąska, gdy nie chcemy się zasłodzić na śmierć.

Kombinujmy (co JESZCZE można z tym zrobić):

Dzisiaj powieje nieco babcinymi metodami. Otóż...

rubyberrysmoke.pl

Parzymy herbatę (tutaj dowolność).
Następnie maczamy Bagatelki w wywarze.
Ta-dam! :D

rubyberrysmoke.pl

Jak za starych czasów ;).
24 Czerwiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Nadziewane landrynki o smaku cytrusowym. Zakupione gdzieś
w rodzinnym mieście, niestety w niezbyt obiecującym opakowaniu.
Nie to, żebym narzekała, ale kojarzą się jakoś tak z babciną szafeczką
ze słodyczami ;D.

rubyberrysmoke.pl

Dwukolorowe cukierki, faktycznie smakują cytrusowo, konsystencję mają landrynkową z wierzchu, twarde, i czasami niestety kaleczące. No,
ale chyba taka już przypadłość wyrobów ze skrystalizowanego cukru.

rubyberrysmoke.pl

W środku nadzienie (jak zapowiada napis na opakowaniu). Coś jakby hmmm... konsystencją przypomina suchą krówkę. Jeżeli miałabym
to nazwać jakiś słowem to jest ono matowe (zagwozdka ;D).

Generalnie smaczne, w zależności na jaki cukierek trafimy możemy mieć więcej lub mniej nadzienia lub prawie w ogóle. Tutaj trzeba liczyć na łut szczęścia.

Tutaj ciekawostka (Wikipedia):
Łut to dawna jednostka miary masy. Była używana w Europie od średniowiecza do końca XIX wieku. Stosowana przez kupców i mincerzy
do określania wagi monet i wagi probierczej srebra.


Kombinujmy (co JESZCZE można z tym zrobić):

W dzisiejszym odcinku sprawdzimy jak zachowuje się landrynka
z nadzieniem pod wpływem, a raczej pod naciskiem około 52 kg (ekhm...).

rubyberrysmoke.pl

Jak widać nie przeżyła starcia z obciążonym kilogramami pięknym pomarańczowym butem marki ... :>
23 Czerwiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Coffee, tea, milk and exotic spices. Brzmi nieźle. O tej kawo-herbacie wspominała mi już jakiś czas temu moja siostra. Niestety wtedy nie mogłyśmy jej znaleźć na sklepowej półce.

rubyberrysmoke.pl

Wydawać by się mogło, że połączenie kawy z herbatą to kiepski pomysł. Jednakże myślę, że może być to ciekawe połączenie. Niestety chyba nie da się tego ocenić na przykładzie tej mieszanki Mokate. Szczerze powiedziawszy nie zasmakowało mi to tak, żeby piać z zachwytu.

rubyberrysmoke.pl

W kawie czuć wyraźnie herbatę i w zasadzie ja nie mogłam się zdecydować, czy to jest kawa czy herbata. Być może wlałam za dużo wody, bo wszystko było jakieś takie rozwodnione. Smak ciekawy, może po prostu trzeba się przekonać do niego.

Kombinujmy (co JESZCZE można z tym zrobić):

rubyberrysmoke.pl

Trzeba to po prostu wypić, i to już jest eksperymentem samo w sobie.
19 Czerwiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Nadrabiając zaległości przedstawiam Państwu dzisiaj orzeszki ziemne
o smaku Wasabi. Dla miłośników Sushi smak ten nie powinien być obcy,
a dla tych, którzy nie próbowali jeszcze tej "potrawy" dodam,
że w zasadzie Wasabi smakuje jak chrzan (ponieważ jak właśnie czytam: jest to chrzan japoński ;D).

rubyberrysmoke.pl

Podobno chrzan japoński jest dużo ostrzejszy i bardziej piekący
od normalnego chrzanu. Ma kolor zielony, i takiegoż koloru są skorupki
w które "zapakowano" orzeszki. Faktycznie mają one specyficzny ostry smak, ale myślę, że dobrze nadają się jako zagryzka do piwa,
obok chipsów i krakersów.

rubyberrysmoke.pl

Słone i pikantne, ale mi smakują. Niemniej jednak nie jestem w stanie zjeść więcej jak 3 kulki na raz. Zachęcam jednak do spróbowania zwłaszcza tych, którzy smak chrzanu lubią, bo jest on tutaj o wiele bardziej wyraźny niż smak orzeszków.

Do nowości Lorenz'a należą też orzeszki o smaku Becon i Curry,
ale na razie nie widziałam ich na półce.
Jeśli zobaczę, kto wie, może też się skuszę ;).

Kombinujmy (co JESZCZE można z tym zrobić):

Jako, że ostatnio wszystko moczę, to i tym razem postanowiłam sprawdzić jak zachowa się skorupa namoczona w wodzie mineralnej.

rubyberrysmoke.pl

Trzy kulki wrzuciłam do wody i odczekałam parę minut.

rubyberrysmoke.pl

LUDZIE! Już nie wiem co gorsze...
żelki w Mirindzie czy Wasabi w wodzie!
Kulki lekko się rozpuściły, za to zapach, który nabrała woda... Chrzan, chrzan, chrzan! Okropność. Bardzo nieprzyjemne i nawet nie byłam
w stanie wziąć tego do buzi.

Cóż... Kolejny eksperyment dowodzi,
że nie należy moczyć :>.
16 Czerwiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Dzisiaj króciutka notka o odkrytym przeze mnie niedawno 7days'ie.
Moim zdaniem najlepsiejszy ze wszystkich smaków (pewnie fani czekoladowego się wzburzą...). Wiadomo, smak nieco sztuczny,
a rogalik zgnieciony i słodki.

rubyberrysmoke.pl

Po zjedzeniu jednego (a zaznaczam, że jest to 7day's max!) nie mam ochoty na więcej słodkości przez najbliższą godzinę. Zachęcam do wypróbowania na "szkolnej wycieczce" bądź pikniku lub podróży.

Dajcie spokój, nie ma dziś kombinowania ZNOWU... brak czasu?
13 Czerwiec 2010
rubyberrysmoke.pl

Zwykle nie kupuję słodyczy, które oznaczone są etykietą "kwaśne".
Po prostu nie przepadam za kwaśnym jedzeniem, ale jak widać
i ja potrafię pójść na smakową ugodę.

rubyberrysmoke.pl

Żelki o smaku coli w kwaśnej "soli", w podłużnych paskach. Moim zdaniem ciekawa forma do jedzenia. Cienkie i giętkie. i KWAŚNE! :>
Aż mnie ciągnie za uszam
i - jak to mawia moja koleżanka Dorota.

rubyberrysmoke.pl

Sam smak coli jest powiedzmy sobie średni, no, ale czego się spodziewać po super kwaśnej coli! Lekko gorzkawe na samym końcu,
ale może to właśnie ten kwas ma taki smak. Ogólnie wystarczy mi jeden pasek i jestem wystarczająco zakwaszona ;D.

rubyberrysmoke.pl

Na Mirindę zwróciłam swoją uwagę ponieważ ma nowy design!
Nie wiem co się stało, ale 7up też ma nowy, tyle, że nie zakupiłam.
Ale tak! Nadal jest z Pepsi ;D.

Kombinujmy (co JESZCZE można z tym zrobić):

Na pewno pamiętacie te eksperymenty w których
wrzucało się mentosa do coli.
Otóż idąc tym tropem, pomyślałam, że może taka kwaśna żelka
też będzie miała wybuchowe zastosowanie w połączeniu z napojem gazowanym.

rubyberrysmoke.pl

Nic bardziej mylnego. Oprócz małego bąbelkowego poruszenia, cichego syku, nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. A tym razem przecież byłam przygotowana na uświnienie "blatu"!

rubyberrysmoke.pl

Okazało się, że po pewnym czasie kwasek się rozpuścił, a paski
(białe i lekko brązowe) porozdzielały. Sama żelka zrobiła się ohydna! Przestała mieć swoje właściwości żelkowe - mało tego!
- zamieniając się w obrzydliwego gluta!

A FU! >;/

Jestem pod wrażeniem, że to zjadłam... Wybaczcie brak zdjęcia...
- nie ma czego żałować!